Strefa Czystego Transportu w Krakowie. „Do kosza albo do naprawy”
Radio Wnet - En podcast av Radio Wnet - Fredagar
Strefa Czystego Transportu (SCT) w Krakowie wywołała sprzeciw gmin ościennych. Radny z Wieliczki wskazuje na dyskryminację, chaos prawny i brak realnych efektów ekologicznych.Wprowadzenie Strefy Czystego Transportu w Krakowie wywołało silny sprzeciw nie tylko wśród mieszkańców miasta, ale także w gminach ościennych. Jednym z najbardziej zdecydowanych krytyków obecnych rozwiązań jest Bartłomiej Krzych, radny Rady Miejskiej w Wieliczce, który zaskarżył uchwałę i zapowiada dalsze działania prawne oraz społeczne.W rozmowie na antenie Radia Wnet Krzych wskazuje, że obecna wersja SCT jest nie tylko niesprawiedliwa, ale także prawnie wadliwa i wprowadzona w atmosferze chaosu.„To jest jawna dyskryminacja mieszkańców spoza Krakowa”Radny podkreśla, że już na etapie prac nad uchwałą gminy ościenne alarmowały władze Krakowa, iż przyjęte rozwiązania będą uderzać w mieszkańców regionu.Mieszkańcy spoza Krakowa, jeśli nie mają samochodów spełniających normy Euro 6 dla diesla i Euro 4 dla benzyny, muszą płacić za wjazd albo ryzykować mandat. Tymczasem mieszkańcy Krakowa z tych opłat są zwolnieni. To jest jawna dyskryminacja– mówi Bartłomiej Krzych.Jak dodaje, sprzeciw wobec takiego podziału zgłaszały praktycznie wszystkie gminy otaczające Kraków, jednak ich głos został zignorowany.Chaos zamiast przejrzystych zasadKolejnym problemem, na który zwraca uwagę radny, jest sposób wprowadzenia SCT. Procedury wjazdu do strefy zostały opublikowane tuż przed świętami, co – jego zdaniem – uniemożliwiło mieszkańcom realne przygotowanie się do nowych zasad.Wielu ludzi nie miało żadnej szansy zapoznać się z tym, jak legalnie wjechać do Krakowa. Wszystko zostało wprowadzone w atmosferze pośpiechu i dezorientacji– wyjaśnia.Dlaczego – zdaniem radnego – projekt SCT należy odrzucić?Bartłomiej Krzych wskazuje kilka kluczowych powodów, dla których obecna wersja Strefy Czystego Transportu nie powinna funkcjonować:Dyskryminuje mieszkańców gmin ościennych, zmuszając ich do opłat, z których zwolnieni są krakowianieZostała wprowadzona w chaosie proceduralnym, bez realnego czasu na zapoznanie się z zasadamiObejmuje parkingi Park&Ride, co – zdaniem radnego – wypacza sens komunikacji zbiorowejNie realizuje celów ekologicznych, a staje się narzędziem fiskalnymJest obarczona poważnymi wadami prawnymi, co może skutkować jej unieważnieniem przez sądPrzerzuca koszty na gminy ościenne, m.in. poprzez zwiększone dopłaty do komunikacji miejskiejGeneruje chaos finansowy, bo w razie unieważnienia uchwały miasto może być zmuszone do zwrotu pobranych opłat„Strefa czystego absurdu”Szczególne emocje budzi fakt objęcia SCT parkingów Park&Ride.Parkingi Park&Ride powstały po to, żeby zostawić samochód i przesiąść się do komunikacji miejskiej. Tymczasem dziś, żeby do nich dojechać, trzeba zapłacić, a za kilka lat w ogóle nie będzie to możliwe. To jest absurd– mówi radny.Jak dodaje, to właśnie dlatego wśród mieszkańców coraz częściej pojawia się określenie „strefa czystego absurdu”.Protest i spór prawnyKrzych zapowiada udział w proteście przeciwko SCT oraz oczekuje na rozstrzygnięcie sądu.14 stycznia może się okazać, że uchwała zostanie unieważniona. Wtedy pojawi się pytanie o zwrot pobranych opłat i odpowiedzialność miasta za wprowadzony chaos– podkreśla.Radny liczy, że niezależnie od decyzji sądu, władze Krakowa wycofają się z obecnej wersji projektu i wrócą do rozmów z mieszkańcami regionu.
